skip to Main Content
logo_nr-10-1-150x150

Łukasz

Founder and owner "Tahoe for Life" - komórka organizacyjna na terenie USA

tel. i whatsapp +1 (775)313-1456
email: kontakt@tahoeforlife.pl

Jola

Jola

Przedstawiciel "Tahoe for Life" na terenie Polski

tel. +48 693-134-893
email: kontakt@tahoeforlife.pl

IMG_9948

Anita

Komórka organizacyjna "Tahoe for Life" na terenie UK

tel. +44 792-729-6725
email: kontakt@tahoeforlife.pl

Siedziba "Tahoe for Life"

Stany Zjednoczone, Minden stan Nevada

Zapraszamy do kontaktu za pomocą formularza

PL +48 693 134 893 USA +1 775 313 1456 (WhatsApp) kontakt@tahoeforlife.pl
Opis wyprawy

Zmęczeni zimą, spragnieni słońca, gorącego piasku i po prostu wakacji. Ta wyprawa da Wam ukojenie pod każdym względem, będzie ona tak egzotycznie urozmaicona, że
z pewnością wniesie dużo świeżości i pozytywnej energii do Waszego życia na resztę roku. Zaczniemy od 6-dniowej wizyty na Hawajach, gdzie polinezyjski klimat, piaszczyste plaże, zachody słońca z kokosem w ręku otworzą nam oczy po zimowej hibernacji. Po czym odkryjemy to co najlepsze, wzdłuż oceanicznej strefy Zachodniego Wybrzeża USA od Meksyku do Kanady. Odwiedzimy takie miasta jak Los Angeles, San Francisco, stan Oregon i Washington ich Parki Narodowe i kultowe atrakcje w takich miejscach jak Seattle czy Portland. Odwiedzimy 5 stanów, każdy to inna kultura, obyczaje, kulinaria i klimat, każdy
z nich dostarczy nam wspomnień do końca życia.  


Plan wyprawy

Dzień 1. Warszawa/ Kraków – Honolulu, Oahu, Hawaii

Zbiórka na lotnisku Kraków-Balice/lub Warszawa-Okęcie. Plecak, bikini, uśmiech na twarzy i odlatujemy na Hawaje. 25 godzin lotu robi swoje. ALOHA, polskojęzyczny rezydent przywita nas na lotnisku w Honolulu i zawiesi na szyi tradycyjne Hawajskie wieńce ‘LEI” z kwiatów plumerii. Transport z lotniska do hotelu, aklimatyzacja i zasłużony odpoczynek.

Dzień 2-6. Oahu, Hawaii

Hawaje to najmłodszy, 50. stan Stanów Zjednoczonych, położony na archipelagu wysp hawajskich, pochodzenia wulkanicznego, o długości niemal 2500 km, składającego się ze 137 wysp z czego
8 głównych to:
Hawaiʻi, Oʻahu, Kauaʻi, Molokaʻi, Lānaʻi, Maui i Niʻihau; oraz niezamieszkana wyspa Kahoʻolawe. Oficjalnie w stanie mieszka 1,2 mln osób, 6,6% mieszkańców stanu uważa się za rdzennych obywateli Hawajów (Polinezyjczyków). Największa grupa mieszkańców, około 41%, to imigranci z Azji lub ich potomkowie, a językiem urzędowym jest angielski i hawajski. Resztę opowiemy na miejscu.

Kwiecień to idealny czas na „exploracje” Hawaii, kończy się pora deszczowa, więc pogoda jest idealna. Nie jest tak tłoczno jak wakacyjną porą i co za tym idzie są bardziej przystępne ceny.

 

Dzień 2. 

dziś całodniowa wycieczka wokół wyspy Oahu i najpiękniejsze jej zakątki. Zwiedzanie zaczynamy od wjazdu do wnętrza krateru Diamond Head, przejeżdżamy  luksusową dzielnicą Kahala, zatrzymujemy się na takich punktach widokowych jak:  Zatoka Hanauma, Gejzer Halona oraz Makapu’u. Następnie odwiedzamy Dolinę Świątyń, gdzie znajduje się buddyjska świątynia Byodo-In, po czym plantacja i degustacja kawy Kona i orzeszków Macadamia. Przejeżdżamy malowniczą okolicą wzdłuż północnego wybrzeża, a tu słynna plaża Sunset Beach i Laniakea – Plaża Żółwi. Uwieńczeniem dnia jest wizyta na plantacji ananasów firmy Dole, gdzie raczymy się lodami ze świeżo zebranych owoców. Ah…co to był za dzień. Czas na odpoczynek

Dzień 3.

poranek zaczynamy na sportowo, trekking przez tropikalną dżunglę do wodospadu Manoa, podziwiamy z bliska bujną przyrodę lasów deszczowych strefy podzwrotnikowej. Następnie wyjazd na szczyt góry Tantalus i punkt widokowy z fantastyczną panoramą Honolulu i okolic. Poczęstunek lokalnym przysmakiem – pączkiem malasada. Krótka sjesta poobiednia, łapiemy drugi oddech, a dziś wieczorem 2 godzinny rejs po oceanie o zachodzie słońca, a w menu 3 daniowy obiad, tropikalne drinki, występy hawajskie i tańce przy muzyce na żywo. Hawaje to boskie wyspy.

Dzień 4. 

po śniadaniu czas na zakupy w Ala Moana Center – największe centrum handlowe na Hawajach i największe plenerowe na świecie, a w  godzinach południowych wyjazd do Centrum Kultury Polinezji, gdzie poznajemy kulturę archipelagu trójkąta polinezyjskiego. Rewia na wodzie podczas której prezentują się poszczególne archipelagi wysp Polinezji. Wizyta w malowniczym skansenie polinezyjskich wiosek, występy w narodowych wioskach: Samoa, Tahiti, Nowa Zelandia, Fidżi, Hawaje, Markizy, Tonga. Film o życiu w oceanie w systemie IMAX na ekranie o wysokości 5 pięter. Hawajska Uczta LUAU w formie bufetu z lokalnymi specjałami  jak: wieprzowina Kalua, ryba MahiMahi, czy surowy tuńczyk, a następnie wieczorna rewia „Horyzonty”- spektakularny taniec   z płonącymi nożami. Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem, nie myśląc o odpoczynku zasypiamy  w naszym przytulnym apartamencie.

Dzień 5. 

dziś dzień plażowania, relaksu i odkrywania podwodnego świata w zatoce Hanauma – słynnym rezerwacie morskim. Podwodny świat Hawajskich wód zadowoli swą kolorystyką każdego. Rafa koralowa, różnorodność tropikalnych ryb, fascynujące kreatury wyłaniające się z błękitu i podwodna, kojąca cisza. Wieczorną porą wyspa Oahu tętni życiem po zmroku, więc i my oddamy się jej urokowi. Udajemy się także na plażę Waikiki, gdzie oglądamy nocny pokaz Hawajskiego Hula Dance, Fire Dance. Następnie nocne zakupy, bary, restauracje dopóki nie zacznie Wam opadać powieka.

Dzień 6.

ostatni dzień na rajskiej wyspie to niemała dawka historii, ruszamy do portu w zatoce Pearl Harbor – bazy wojskowej, w której dla Stanów Zjednoczonych rozpoczęła się II wojna światowa; rejs statkiem do miejsca upamiętniającego zatopienie krążownika „Arizona” przez japońskie samoloty bojowe. Następnie zwiedzamy centrum Honolulu – stolicy stanu Hawaje: pomnik króla Kamehamehy; jedyny w USA Pałac Królewski Iolani; ratusz i rezydencja gubernatora. Wieczorny transfer na lotnisko, ze łzami w oczach mówimy ALOHA, na pewno jeszcze wrócimy. Wylot do Los Angeles. Have a good flight.

Dzień 7. Los Angeles, CA – Ventura, CA

W tzw. “Mieście Aniołów” jesteśmy o świcie. Pełni wigoru, energii i rozpalonych serc ruszamy
w dalszą drogę. Plan na dziś to: Beverly Hills – przejazd rozsławioną ulicą Sunset Boulevard, w jej zakamarkach znajdują się jedne z najdroższych i najpiękniejszych willi na świecie; Hollywood – spacer Hollywoodzką Aleją Gwiazd; przejdziemy pod Chinese Theatre, przed którym znajdują się odciski dłoni, stóp, autografyi wpisy prawie 200 postaci związanych z Hollywood, zobaczymy także Kodak Theatre, gdzie wręczane są Oscary i oczywiście będziemy się starali podjechać i podejść jak najbliżej słynnego napisu HOLLYWOOD. Zwieńczeniem dnia będzie wizyta w parku Boldwin Hill, gdzie panorama Los Angeles po zachodzie słońca powala na kolana… Jeszcze przejazd przez centrum „Miasta Aniołów”, a tam nowoczesne ,,skyscrapers”, obiekty kulturalne, sale koncertowe, muzea oraz ratusz: to wszystko robi ogromne wizualne wrażenie. Nie wiem dlaczego centrum Los Angeles nie zawróciło nam nigdy w głowie jak San Francisco, sami ocenicie. W drodze na nocleg do Ventura zatrzymujemy się w Santa Monica, gdzie oceaniczny klimat wyzwolenia da się odczuć na każdym kroku. Przepiękne molo, szeroka piaszczysta plaża, dalej jest cudownie, a to dopiero początek wyprawy. Zabieramy Was do naszej ulubionej knajpki na kolacje, po czym udajemy się na zasłużony odpoczynek.

Dzień 8. Ventura, CA – Santa Barbara, CA – Paso Robles, CA

Rześki poranek w południowej Kalifornii mówi nam dzień dobry. Szybkie śniadanie, kawa i podążamy rozbudzić się na piękne, długie, drewniane molo w Ventura. Dziś zaczynamy dwudniową przygodę z kalifornijską „jedynką” (Pacific Coast Highway). Jest to najbardziej urokliwa droga w Stanach Zjednoczonych, wijąca się przez malownicze nadoceaniczne miasteczka Kalifornii. Następny postój w Santa Barbara, miasteczko to uchodzi za nieco luksusowe, ale czemu tu się dziwić, dobrze zachowana hiszpańska architektura z czasów kolonialnych nadaje mu styl i urok. Spacerujemy główną ulicą State Street, raczymy się autentyczną meksykańską kuchnią. W końcu docieramy do nadbrzeżnego parku, usłanego palmami. Urok Santa Barbara w tym miejscu wzbija się na wyżyny, z jednej strony ocean, z drugiej zielone wzgórza i wtulona w to swobodna ludzka egzystencja. Żal odjeżdżać, lecz czeka na nas degustacja wina w Paso Robles – mieście słynącym z winiarni, produkcji oliwy z oliwek i gorących źródeł, które są propozycją dla najbardziej wytrwałych. Lekko zakręceni kładziemy się spać.

Dzień 9. Paso Robles, CA – Big Sur, CA, Santa Cruz, CA – San Francisco, CA

Każdy z winem w ręku jest gotowy do dalszej drogi z Paso Robles. A dziś: Pfeiffer Big Sur State Park i jego perełka – most Bixby Creak Bridge; McWay Falls – to niewątpliwie nasze oczko w głowie – turkusowa woda, skaliste klify otaczające urzekający wodospad, zbocza wpadające do oceanu;„17 mile drive” – urzekająca 27 – kilometrowa droga to świat wyimaginowanych klifów, śnieżnobiałych plaż, mistycznego lasu i ikonicznego pola golfowego, innymi słowy: „żyć nie umierać”. Santa Cruz to miejscowość hipisów i oaza beztroskiego życia. Wspaniałe oceaniczne klify West Clif Drive, surferzy, piękne kalifornijskie domy poprowadzą nas do promenady i molo, gdzie po krótkim spacerku ruszymy w dalszą drogę. Czujemy północną Kalifornię, chłodny powiew wiatru, który przyprawia o dreszczyk i nie opuszcza nas aż do San Francisco, gdzie po fascynującym dniu udajemy się do hotelu.

Dzień 10. San Francisco, CA

Można by tu spędzić lata, a i tak nie wszystko zobaczyć, więc skupimy się na „must see”. Pierwsza atrakcja Cable Car – tramwaj linowy, symbol miasta, którym to mkniemy, falowanymi uliczkami ku Fisherman’s Wharf, jednej z największych atrakcji turystycznych SF – Pier 39; w porcie zobaczymy lwy morskie i obowiązkowo należy zaliczyć zupę z mięczaków (clam chowder), po czym nasza ulubiona pozycja: wypożyczalnia wcześniej zarezerwowanych rowerów i ruszamy na podbój Golden Gate. Trasa liczy ok. 8 mil (12 km) i wiedzie przez most Golden Gate do miasteczka Sausalito, skąd promem wrócimy do San Francisco, po drodze z najbliższej odległości podziwiając więzienie Alcatraz. A tu czekają na nas jeszcze takie atrakcje jak: Chinatown, FiDi – dzielnica finansowa, w której wszystko kręci się wokół kariery i wielkich pieniędzy, Tower Salesforce – najwyższy budynek w San Francisco, Union Square – mekka zakupoholików, wreszcie Ocean Beach, gdzie będziemy próbować złapać ostatnie promienie zachodzącego słońca. Zwieńczeniem dnia jest wizyta na Twin Peaks Summit, miejscu rozkoszy nocnych fotografów, z którego rozpościera się bajeczna panorama San Francisco – dla tych, co są wrażliwi i kochają piękno. Nocleg.

Dzień 11. San Francisco, CA – Sacramento, CA – Lake Tahoe, CA

Budzi nas chłodny, zamglony dzień, niczym z filmów Alfreda Hitchcocka. Po śniadaniu w iście amerykańskim stylu udajemy się do Parku Golden Gate, gdzie powstają najlepsze fotograficzne kadry zamglonego mostu „złotych wrót”. W planie jeszcze przejazd rozsławioną krętą Lombard Street
i powoli żegnamy się z jednym z najbardziej tolerancyjnych miast na świecie, udając się na wschód do stolicy Kalifornii – Sacramento. Miasto leży u zbiegu rzek Sacramento i American River, w północnej części Doliny Kalifornijskiej. Tu przed nami takie atrakcje jak: stanowy Kapitol z 1874 r., stare miasto, gdzie można się poczuć jak podczas złotej kalifornijskiej gorączki złota – karawany, dyliżanse, przystanek na drodze Pierwszej Kolei Transkontynentalnej. Nieśmiało spoglądając na zegarek udajemy się malowniczą drogą Hwy 50 do Lake Tahoe. Dwie godziny drogi, 130 km do pokonania po to aby dotrzeć na wysokość prawie 1900 m n.p.m. Na powitanie w naszych skromnych progach czeka na Was bajeczny krajobraz górskiego jeziora oraz przytulny kąt w dla każdego. Wiosenne orzeźwiające powietrze na tej wysokości zapiera dech w piersi. Nocleg.

Dzień 12-13. Lake Tahoe, CA

Kwiecień w Lake Tahoe po zimowej hibernacji budzi się do życia. Najwyższe partie gór wciąż lśnią swą bielą, wzmożona aktywność flory i fauny przyprawia o obłęd, a słońce i wiosenna temperatura Kalifornii nadają ton każdego dnia. Mamy tylko 2 dni, więc do dzieła.

Po trudach podróży niewątpliwie czas na odpoczynek, ciszę, przyrodę i magię Lake Tahoe. Mamy tu do dyspozycji cały dom z pełnym wyposażeniem, a w pobliżu kilka supermarketów, knajpki, restauracje i kasyna. Dla ludzi lubiących aktywnie spędzać czas możliwości są tu nieograniczone.
Następne dni są planowane wspólnie tak, aby każdy z was mógł zaspokoić potrzeby swojego ego. Znając każdy zakamarek, chcemy przedstawić wam nasze propozycje tak, aby pobyt w Lake Tahoe stał się pretekstem do rychłego powrotu. Musimy pamiętać, że jest kwiecień i wachlarz atrakcji jest troszkę ograniczony, dotyczy to atrakcji związanych z kąpielą w jeziorze, czy uprawianiem sportów wodnych. Jednak wielość innych propozycji, które dla Was mamy, na pewno może zadowolić każdego.

Trekking

Ograniczymy się do dolnych partii gór, a granicę wyznaczać nam będzie pokrywa śnieżna… choć kto wie – zawsze pod ręką są rakiety śnieżne. Widoki o tej porze są niesamowite, zlewa się tu zimowa biel z wiosenną kolorystyką i błękitem jeziora Tahoe, jest cudownie!

Rowery

Oszałamiająca trasa rowerowa o długości 22 km, ciągnąca się wzdłuż linii brzegowej jeziora Tahoe, powiew topniejącego śniegu, słoneczko, dzika przyroda i wspaniałe widoki na wysokości 2000 m n.p.m. na pewno wywindują waszą wyobraźnię na najwyższy poziom.

Must See In Lake Tahoe

Zabieramy Was w miejsca, do których docierają tylko nieliczni turyści, a których nie zobaczyć w Lake Tahoe to grzech. Odwiedzamy takie miejsca jak: Angora Lake, Fallen Leaf Lake, Emerald Bay, Squaw Valley (wioska Olimpijska), Truckee River i obowiązkowo o tej porze roku wycieczka naszym Van-em dookoła jeziora Tahoe, którego linia brzegowa ma długość 116 km. O takich „view point”, do jakich Was zabieramy, śni nie jeden globtroter.

Reno „The Biggest Little City in the World”, Shopping

RENO to malownicze miasto położone nad rzeką Truckee (wypływa z jeziora Tahoe), u podnóża gór Sierra Nevada, słynie z kasyn i dobrej zabawy. Po drodze odwiedzamy Carson City – stolicę Nevady, State Capitol, muzeum Nevady, po czym udajemy się do Virginia City, typowego miasteczka Dzikiego Zachodu, znanego z kręconych tam zdjęć do filmu „Bonanza”. W Reno ruszamy  na kilkugodzinny shopping i, w zależności od Waszych potrzeb, odwiedzamy najciekawsze centra handlowe i sklepy. Nocny przejazd przez centrum i powrót do Lake Tahoe.

Plażowanie

Pamiętamy że jesteśmy na pograniczu słonecznej Kalifornii i Nevady, więc plaża o tej porze jest czymś normalnym, a dla morsów woda będzie idealna.

Nightlife – What happens in Tahoe, stays in Tahoe

W Lake Tahoe nie chodzi się spać; po stronie Nevady znajduje się 5 kasyn, a w ich sąsiedztwie kluby nocne, bary, restauracje i knajpki. Wszystko to tętni życiem przez 24 godziny. Można spróbować swego szczęścia w którymś z kasyn. Have a fun…

Dzień 14. Lake Tahoe, CA – Mt Shasta, CA – Klamath Falls, Oregon

Na śniadanie zabieramy Was na lokalne górskie amerykańskie śniadanie do RedHut. Ruszamy na północ, przed nami ok. 500 km, lecz gwarantujemy, że nikomu nudzić się dziś nie będzie, w końcu odwiedzimy 3 stany: Nevada, Kalifornia, Oregon. Po prawej pustynia, po lewej pasmo górskie Sierra Nevada, mkniemy mijając Honey Lake – jezioro to jest bardzo płytkie i z reguły wysycha późnym latem. Przejeżdżamy przez miasto Susanville, po czym zajrzymy do wulkanicznego Parku Narodowego Lassen – pod warunkiem, że Park będzie już dostępny po zimowych zawieruchach!!! Spacerujemy wśród gorących, mieniących się wszystkimi kolorami tęczy gejzerów otaczających wulkan Lassen. Fantastyczna panorama czarnych pól lawy, ośnieżonych szczytów pobliskich wulkanów, turkusowych jezior i wielobarwnych wydm wynagradza każdy wysiłek. Następny postój to jakby Japonia, o tak – Japonia, a wszystko za sprawą wulkanu Mt. Shasta, 4322 m n.p.m. przypominającego swoim wyglądem Mt. Fuji. Amerykanie dobrze wiedzą, że góra Shasta jest żyjącą legendą i wielce zagadkową górą, zaliczana do siedmiu najbardziej tajemniczych znajdujących się na Ziemi. Stajemy co chwilę na fotę, racząc się nieskazitelnym, cudnym widokiem. Noc spędzamy nad jeziorem Klamath.

Dzień 15. Klamath Falls, OR – Crater Lake NP – Portland, OR

Czy to jawa czy sen… kolejny poranek w kultowym miejscu, kolejne zachwyty, po śniadaniu szybki rzut okiem na jezioro Klamath i udajemy się do Parku Narodowego Jeziora Kraterowego. Crater Lake, jedno z najbardziej niesamowitych jezior na świecie, powstało poprzez wypełnienie wodą deszczową kaldery wulkanu Mazama. Wyróżniający się wyjątkowo niebieską barwą i niebywałą przejrzystością, w dodatku to najgłębsze jeziora w Stanach Zjednoczonych, najgłębszy punkt położony jest 594 m pod taflą wody, dla przypomnienia głębokość jeziora Tahoe to 501 m. W górach Klamath miesiąc maj powoli zaczyna przekazywać pałeczkę latu, droga dookoła Jeziora będzie wciąż zamknięta, jednakże na pewno dotrzemy do wioski Rim Village, skąd rozpościera się magiczny widok na ten cud natury. Dla chętnych organizujemy krótki trekking w rakietach śnieżnych, a tym, którzy cenią sobie osobistą medytację na łonie natury, dobrą kawę w lokalnej knajpce i integrację z przyrodą. Na pewno nudzić się nie będziecie. Przed nami jeszcze trochę drogi w malowniczej scenerii gór Sierra Nevada. Oregon ma jedne z najładniejszych tras widokowych w zachodnich stanach. Autostrady przecinają wielkie połacie lasów i cały czas dominuje kolor soczystej zieleni, naprawdę odczuwa się niezapomnianą przyjemność, a czas w samochodzie nie jest stracony. To nasz ostatni raz podczas tej wyprawy w tym paśmie gór, ale jestem przekonany, że każdy z Was już nową miłość w sercu nosi. Wieczorny przyjazd do Greshman, gdzie czeka na nas Chuck Long, miejscowy przewodnik, nasz wystrzałowy przyjaciel, który będzie nas oprowadzał po zakątkach Beervana jak lokalni mieszkańcy zwykli nazywać Portland. Sen.

Dzień 16. Multonomah Falls, OR – Portland, OR

Bladym świtem budzi nas mgła, wilgotność powietrza dużo wyższa, taka nasza Polska wczesna wiosna. Dziś z rana na biegu, sprawnie, zwinnie zanim zaczniemy przygodę z Portland nie sposób zapomnieć o Multonomah Falls, a tu malownicze wodospady (górny i dolny) są po prostu powalające. Kamienny, prawie stuletni most, zielone otoczenie i 620 stóp (ponad 300 metrów) wody. To zdecydowanie obowiązkowy punkt w Oregonie, dlatego tu jesteśmy. Pełni wigoru udajemy się do stolicy „Miasta Róż” – nie ma wielu miast, z których dałoby się wyciągnąć tylu „dziwaczności” ile z Portland. Położone jest malowniczo przy ujściu rzeki Wilamette do Kolumbii. Zacznijmy od tego, że prawie zawsze pada tutaj deszcz, a pomimo tego komunikacja rowerowa przoduje w całych USA, kolebka food trucków, kraftowego piwa, dobrej kawy i legalnej marihuany. Ludzie tu żyjący mają bzika na punkcie hodowli warzyw i owoców w przydomowym ogródku, a duża ich większość jest wegetarianami. Jest swojsko. W 100% ufamy Chuckowi, który to obierze trasę zwiedzania szytą na miarę w krainie dziwaczności, a przed nami: kawa i śniadanie – w końcu jesteśmy w mekce kawy; Powell’s Books – podobno największa niezależna księgarnia na świecie, sprzedająca także używane ksiązki; Washington Park ze wspaniałym japońskim ogrodem (prezentującym aż 5 stylów komponowania japońskich ogrodów) oraz niesamowitym ogrodem różanym – International Rose Test Garden, w którym hodowane jest ponad 7 tysięcy róż z 650 gatunków róż; Eastbank Escapade – ścieżka rowerowa ciągnąca się zachodnim brzegiem rzeki Willamette, która prowadzi nas do downtown; Portland Art Museum – dla tych, którzy kochają sztukę, najstarsze muzeum na Zachodnim Wybrzeżu USA; kolejka linowa Portland Aerial Tram – wynosi nas ona na wzgórze Marquam Hill, a stąd panoramiczny widok miasta i otaczającej go okolicy; raczymy się lokalną uliczną kuchnią, odwiedzamy jedyne w swoim rodzaju browary i wtapiamy się w atmosferę totalnego luzu, bo tu czas jakby płynie wolniej. Z nadzieją, że nikt nie przeholował z browarami, żegnamy się z Chuckiem. Nocny przejazd przez rozświetlone centrum, po czym udajemy się na zasłużony odpoczynek, do oddalonego o 10 minut stanu Washington, którego granicę wyznacza rzeka Kolumbia. Dobranoc.

Dzień 17. Portland, OR – Quinault, WA, Hoh Rain Forest, WA, Port Angels, WA

Kolejny stan, kolejne niezapomniane wrażenia. Im dalej na północ, tym więcej zieleni i nie bez przypadku odwiedzamy dziś lasy deszczowe/Olympic Rain Forest – jest to unikalny w skali światowej obszar, wytwór lokalnego klimatu – umiarkowanego z ogromną ilością opadów. Las deszczowy charakteryzuje się wiecznie zieloną, bujną roślinnością, spada tu rocznie ok. 4 m deszczu, a wilgoć sprzyja rozwojowi mchów, glonów i porostów. Formy te nazywa się epifitami i co ciekawe, nie są to rośliny pasożytnicze; korzystają z drzew jako z podłoża, ale odżywiają się samodzielnie. Nie zapominając o kurtce wodoodpornej zaczynamy 3-dniowy pobyt w Parku Narodowym Gór Olimpijskich. Pierwszy przystanek to Quinault Valley, kameralne jezioro z przecudną plażą Ruby oraz Rain Forest- podziwiamy zabytkowy domek na Jeziorze Quinault, raczymy się kojącą ciszą, stajemy przy wodospadzie Bunch Creek Falls, po czym ruszamy na szlak Maple Glade Trail, gdzie wypatrujemy dziką naturę znikającą w jakby wyimaginowanym gaju zarośli. Zauroczeni tą niecodzienną scenerią, chcemy więcej, więc ruszamy do lasu deszczowego Hoh, który jest również częścią Parku Narodowego Olympic. Wytyczonych jest tu kilka ścieżek, które zabierają nas w zupełnie nieznany, jakby pierwotny świat. Dominują tu ogromne świerki sitkajskie, które mogą dochodzić do 100 metrów wysokości i paprocie. W lesie panuje specyficzna wilgotno-mroczna atmosfera, do tego dzika zwierzyna, nasze 50 min. w 1,5 km korytarzu mchu oszałamia każdego. Przeżycie niesamowite. Słońce ma się ku zachodowi, a my podążamy dalej na północ do Port Angeles na nocleg, lecz po drodze stajemy w Forks na kolację, tu kręcono film Twilight . Jest to najbardziej deszczowe miasto w USA. Dość na dziś. Sen.

Dzień 18. Port Angeles, WA – Sol Duc, WA – Port Angeles, WA

Budzi nas rześki powiew morskiego powietrza znad Kanady. Tak – Kanady, gdyż do jej granicy mamy raptem 100 km. Port Angeles to na pewno perełka północnej części stanu Washington, położona pośrodku fascynującej dzikiej natury, gdzie góry witają morze „the mountains greet the sea”. Spoglądając na północ, widzimy piękne molo wtapiające się w cieśninę Juana de Fuca – pomiędzy kanadyjską wyspą Vancouver a Półwyspem Olympic, z którego to dostrzegamy ogromne statki przewożące drewno i najróżniejsze ładunki, jak i małe malownicze lodzie rybackie powracające z połowu ryb i krabów, piaszczyste plaże i zahartowanych kajakarzy. Rzut okiem na południe to śnieżno białe góry Parku Narodowego Olympic, w którego kierunku zaraz ruszamy, ale jeszcze w kameralnym centrum lokalne nadmorskie śniadanie. Pierwsze górskie miejsce to Jezioro Crescent, jest nie tylko piękne, ale także mistyczne, o głębokości ok. 300 m. W zależności od pogody podejmiemy decyzję co do trekkingu, a możliwości jest kilka. Nasz ulubiony szlak to Mount Storm King Trail, gdzie po drodze wyłania nam się z zieleni wodospad Marymere Falls… Jest cudnie. Następny cel to wodospad to Sol Duc Falls, 14 mil niekończącej się krętej opowieści o strumykach, mostach, kaskadach. Hyppie Van czerwienieje od naszego zachwytu, z parkingu czeka nas krótki trekking oazą doskonałości do wodospadu. W drodze powrotnej stajemy zrelaksować się w minerałach gorących źródeł. Powrót do Port Angeles na kolację.

Dzień 19. Port Angels, WA – Hurricane Ridge, WA – Seattle, WA

Na pewno jeszcze wrócimy, powoli żegnamy sie z “El Puerto de Nuestra Senora de los Angeles” jak zwali to miasto hiszpańscy eksplorerzy. Uwieńczeniem niesamowitej przygody w Parku Olimpijskim będzie Hurricane Ridge na wysokości ok. 2000 m n.p.m. Jak wiemy pogoda tu to dzika karta, zima jest oazą sportów zimowych, latem trekking, rowery i aktywność leśna. Nasz rozkład dnia zależy od szybkości topniejącego śniegu, bo w maju jest go jeszcze całkiem sporo. Na pewno pokusimy się o 4 km szlak Hurricane Hill Trail, a jeśli pogoda spłata figle, zawsze należy nam się odpoczynek,i przy kawie będziemy cieszyć oczy malowniczym górskim pejzażem. Popołudniowy przejazd do Kingston, gdzie barką przeprawimy się przez zatokę Puget Sound na przedmieścia miasta Kurta Cobaina – Seattle.

Dzień 20. Seattle, WA

Seattle, miasto tak barwne, że nazwać go można Disneylandem dzisiejszych 40-latków. Dość powiedzieć, że to właśnie Seattle dało miastu grunge, Kurta Cobaina z Nirvaną, Pearl Jam i pewnie jeszcze tuzin dobrych kapel, modę na kraciaste koszule, dzięki którym jest hipsterską stolicą USA. To tutaj narodził się prawdziwy, wielki przemysł lotniczy. Niektórzy mówią nawet, że jest to mekka dla entuzjastów lotnictwa. Pomimo 50 dni słonecznych w roku, miasto to dudni życiem, rozpromienia turystów i zachwyca niedowiarków. Dzień zaczniemy od śniadania w Pike Place Market. Jes to najstarszy działający targ w USA, 33. najczęściej odwiedzana atrakcja turystyczna na świecie, to takie nieformalne serce miasta, pełne knajpek i mikrobrowarów. Prawdziwa orgia kolorów, zapachów, produktów, a numerem jeden z pewnością są świeże ryby i owoce morza prosto z Alaski. Po obfitym śniadaniu, myślimy o kawie. Dobrze się składa, bo za rogiem znajduje się pierwszy, historyczny Starbucks. Tak, to w Seattle wymyślono jagodowe frappucino bez kofeiny, kawy i smaku. Dziś to jedna z prawie 24 tys. kawiarni tej sieci, uznawana za zabytek. Dostosowujemy plan dnia do pogody, a nasz cel na dziś to: Space Needleiglica mierząca aż 185 metrów na szczycie zwieńczoną latającym spodkiem, z panoramicznym widokiem miasta i okolicy; Muzeum Lotnictwa, mieszczące sie   w słynnej Red Barn, czyli czerwonej stodole stanowiącej pierwszą siedzibę Boeinga; The Future of Flight Aviation Center, czyli tuż przy największej fabryce samolotów na świecie. I w największym pod względem powierzchni budynku świata, gdzie powstają Dreamlinery 737 MAX i inne najbardziej znane modele samolotów. Ballards Locks – sieć kanałów i śluz między jeziorami Washington i Union oraz Zatoką Puget, utrzymuje teraz poziom wód słodkowodnych jezior Waszyngton i Union ponad 6 metrów nad poziomem słonowodnej Zatoki Puget. A dodatkowo zapobiega mieszaniu się ich wód. Odwiedzamy nadbrzeże z charakterystycznym kołem młyńskim, spacerujemy po centrum biznesowym miasta. Odwiedzamy ścianę gum, gdzie każdy będzie mógł zostawić po sobie mały ślad     z ust. Czas pomyśleć o powrocie do kraju, choć nie ma kiedy. Nocny przejazd przez rozświetlone Seattle. Sen.

Dzień 21. Seattle, WA – AirPort

Niemożliwe, że to już ostatni dzień. Przejazd w okolice domu Kurta Cobaina, transfer na lotnisko i wylot do kraju.

Dzień 22.

Przylot do Polski

Plan wyprawy, kolejność zwiedzania oraz czas mogą ulec zmianie z powodu czynników całkowicie niezależnych od nas takich, jak warunki atmosferyczne, korki i inne nieprzewidziane zdarzenia.

Cena

$ 3900 $4200

Max. liczba osób

9

Data

06.04.2020

27.04.2020

Do rozpoczęcia zostało

Zapisz się!!!


CENA: 3900$

I rata: 300 USD plus koszty biletu lotniczego płatne przy zapisie ( milowość kupna biletu lotniczego na własną rękę i okazania go do biura Tahoe for Life nie później niż miesiąc po podpisaniu umowy)

II rata: 3600 USD płatne 30 dni przed wyjazdem

Cena obejmuje:
  1. Opiekę doświadczonego polskiego pilota na terenie USA
  2. samochód – VAN do naszej dyspozycji przez 15 dni, transport na Hawajach, paliwo, opłaty drogowe, mostowe, parkingi.
    Hawaje
  3. 5 noclegów w apartamentach 2 osobowych w centrum Honolulu
  4. wstęp do Centrum Kultury Polinezyjskiej
  5. wstęp / plantacja ananasów firmy DOLE
  6. wstęp / plantacja kawy Kona i orzeszków Macadamia
  7. wstęp do muzeum Pearl Harbor
  8. rejs na zachód słońca – Star of Honolulu – Sunset Diner Cruise
  9. sprzęt do snorkowania i wstęp do zatoki Hanauma
    Zachód USA
  10. 4 noclegi w naszej górskiej chatce (dom) w Lake Tahoe
  11. 11 noclegów na trasie wyprawy ( hotele 2-3* i pokoje 2 osobowe + american breakfast).
  12.  wstępy do Parków Narodowych: Lassen Volcanic NP, Crater Lake NP, Olympic NP
  13. San Francisco, CA : wypożyczenie rowerów prom, cable car
  14. Paso Robles, CA : degustacja wina, gorące źródła
  15. Portland, OR : Japoński ogród, International Rose Test Garden, Portland Aerial Tram
  16. Seattle, OR: Space Needle, Boeing The Future of Flight Aviation Center
  17. koszty organizacyjne w USA
Cena nie obejmuje:
  1. Wizy do USA ( 160 $),
  2. Przelotu na trasie Warszawa/ Kraków – Honolulu, Honolulu – Los Angeles, Seattle – Warszawa/Kraków
  3. ubezpieczenia KL, NNW 10000 EU (ubezpieczenie we własnym zakresie),
  4. Wyżywienia (ok. 30-40 $/dzień) każdy z nas ma swoje gusta kulinarne, dbając o dobro każdego z Was będziemy starać się spełnić wszelkie zachcianki,
  5. Wyżywienia w trakcie pobytu w domu w Tahoe (sugerowana „zrzutka” na wyżywienie 30 $/dzień),
  6. Dopłaty do pokoju jednoosobowego,
  7. Wstępu do obiektów (poza parkami wyżej wymienionymi): muzea, parki miejskie,
  8. Atrakcji fakultatywnych podczas wyprawy jak: scuba diving, surfing, przejażdżka na bananie wodnym, parasoling, skutery wodne ( Hawaje), Heavenly Gondola ( Lake Tahoe), Portland Art  Museum, Seattle Museum of Flight,  wypożyczenie sprzętu zimowego itd. (cennik planowanych atrakcji poniżej,
  9. Napiwków w restauracjach,
  10. Wydatków własnych.
Cennik atrakcji fakultatywnych:*

Zachodnie Wybrzeże USA:

  • Heavenly Gondola/ Lake Tahoe – 42 $
  • Portland Art Museum – 20 $
  • Seattle Museumof Flight – 22 $

*Uwaga: cennik atrakcji fakultatywnych uwzględnia ceny z poprzedniego sezonu tj. 2018/2019

Back To Top