skip to Main Content
logo_nr-10-1-150x150

Łukasz

Founder and owner "Tahoe for Life" - komórka organizacyjna na terenie USA

tel. i whatsapp +1 (775)313-1456
email: kontakt@tahoeforlife.pl

Jola

Jola

Przedstawiciel "Tahoe for Life" na terenie Polski

tel. +48 693-134-893
email: kontakt@tahoeforlife.pl

IMG_9948

Anita

Komórka organizacyjna "Tahoe for Life" na terenie UK

tel. +44 792-729-6725
email: kontakt@tahoeforlife.pl

Siedziba "Tahoe for Life"

Stany Zjednoczone, Minden stan Nevada

Zapraszamy do kontaktu za pomocą formularza

PL +48 693 134 893 USA +1 775 313 1456 (WhatsApp) kontakt@tahoeforlife.pl
Opis wyprawy

Kolejna wyprawa, która wzbije Was w przestworza zachwytu. Tym razem mamy coś dla miłośników gór. Dla tych, dla których trekking, dzika przyroda i obcowanie z naturą to sposób bycia, ale i dla tych, którzy cenią sobie ciszę na końcu świata. Przemierzymy 7 stanów w poszukiwaniu nieokiełznanego żywiołu: Kalifornia, Nevada, Utah, Wyoming, Montana, Washington oraz Oregon. Każdy z tych miejsc zauroczy nas swoją magią, a ich Parki Narodowe: Yosemite CA, Grand Teton NP, Yellowstone WY, Glacier MT, North Cascades, WA podzielą się z nami swoją niepowtarzalnością. Wrót swych uchylą nam takie miasta jak San Francisco, Salt Lake City, Seatle czy Portland. Ta wyprawa jest ukojeniem wszelkich trosk, pośpiechu, stresu i tak po prostu codzienności. Jesteśmy my i natura, która wlewa w nas całą swoją ziemską pozytywną energię. No to ruszamy!

Plan wyprawy

Dzień 1. Kraków/Warszawa – San Francisco, CA

Zbiórka na lotnisku Warszawa pakujemy walizki i na zachód.  Na miejscu czeka już na nas przewodnik, pełen wigoru i sił do pracy, z którym udajemy się do motelu. Prysznic, kolacja i dla tych, którzy jeszcze nie opadli z sił – nocny przejazd ulicami „Miasta Miłości”.

Dzień 2. Zamknij oczy i wyobraź sobie miasto idealne – San Francisco, CA

Można by tu spędzić lata, a i tak nie wszystko ogarnąć, więc skupimy się na „must see”.Pierwsza atrakcja Cable Car – tramwaj linowy, symbol miasta, którym to mkniemy falowanymi uliczkami ku Fisherman’s Wharf, jednej z największych atrakcji turystycznych SF. Pier 39, lwy morskie i obowiązkowo zupa z mięczaków (clam chowder), po czym nasza ulubiona pozycja: wypożyczalnia wcześniej zarezerwowanych rowerów i ruszamy na podbój Golden Gate. Trasa liczy ok 8 mil (12 km) i  wiedzie przez most Golden Gate do miasteczka Sausalito, skąd barką wracamy do San Francisco, po drodze z najbliższej odległości podziwiając więzienie Alcatraz. A tu czekają na nas jeszcze takie atrakcje jak: Chinatown, FiDi – dzielnica finansowa, w której wszystko kręci się wokół kariery i wielkich pieniędzy, Tower Salesforce – najwyższy budynek w San Francisco, Union Square – mekka zakupoholików; wreszcie Ocean Beach, gdzie będziemy próbować złapać ostatnie promienie zachodzącego Słońca. Zwieńczeniem dnia jest wizyta na Twin Peaks Summit, miejscu rozkoszy nocnych fotografów, z którego rozpościera się bajeczna panorama San Francisco – dla wrażliwych i kochających piękno. Nocleg nieopodal mostu Golden Gate, więc na pewno znajdzie się ktoś chętny na nocne kadry.

Dzień 3. Francisco, CA – Facebook HQ, Google HQ –  Merced, CA

Dziś udajemy się w kierunku jednego z piękniejszych Parków USA – Yosemite, który to będziemy zwiedzać dnia następnego. Wyjeżdżamy z San Francisco, przejeżdżając rozsławioną krętą Lombard Street, która o tej porze roku wygląda wręcz nieziemsko, po czym udajemy się do mekki świata technologii IT, Doliny Krzemowej.  „Technology is religion, and Silicon Valley is Mecca”. Zerkamy przejazdem na takie potęgi informatycznego świata jak Facebook, Google czy Yahoo z nadzieją, że na kawę zaprosi nas Mark Zuckerberg. Na nocleg zatrzymujemy się w Dolinie Kalifornijskiej, która to zaopatrza w płody rolne ok. 30% USA i jest najbardziej wydajnym rolniczo regionem świata. Miasto Merced mówi nam dobranoc.

Dzień 4. Merced, CA – Yosemite NP – Oakhurst, CA

Słoneczny poranek, a wydaje się dość ponury… Z dużym prawdopodobieństwem to kurz i piasek unoszący się w powietrzu podczas prac wszechobecnych farmerów. Nam to zbytnio nie przeszkadza, bo już za chwilkę witać nas będzie Park Narodowy Yosemite – ikona Kalifornii, do której  prowadzi nas kręta autostrada CA Hwy 120 west, a to prawdziwy majstersztyk natury! Na miejscu w dolinie Yosemite kłaniają nam się ogromne ściany Half Dome, granitowe urwisko El Capitan i bajeczne wodospady Yosemite Falls i Nevada Falls, na których to odciskamy swoją stopę (dla chętnych Łukasz zabiera Was na trekking na sam wierzchołek wodospadów). O tej porze roku, gdy topnieje śnieg, są one olbrzymie, fascynujące, pełne energii i nieziemskiego uroku. A to uczucie orzeźwiającej, mokrej bryzy padającej na twarz jest  bezcenne. Zwieńczeniem dnia jest punk widokowy Glacier Point i zapierający dech w piersiach widok na dolinę Yosemite z wysokości 2200 m. Nocleg w Oakhurst.

Dzień 5. Oakhurst, CA – Yosemite NP – Lake Tahoe, CA

Wracamy do Yosemite i na pierwszy ogień Nelder Grove of Giant Sequoias, gdzie podziwiamy najstarsze i największe na świecie drzewa – gigantyczne sekwoje. Reszta dnia to zasłużony odpoczynek na łonie natury. Opuszczamy Park nie mniej zjawiskową drogą CA Hwy 120 East (Big Oak Flat Rd), która niemalże wpada do jeziora Mono Lake – najstarszego jeziora Ameryki Północnej. Czujemy się jak na Księżycu, fantastyczne formacje skalne przypominające zamki otoczone wodą, te 180 km2 zasolonej i w dodatku alkalicznej wody są jak z bajki. Krótki trekking, mnóstwo fot, jedziemy dalej mijając miasto Bridgeport, a tu firmowa niespodzianka – Travertine Hot Spring – gorące źródła. Wieczorem przyjeżdżamy do Lake Tahoe, gdzie czeka na nas przytulny, górski domek, który będzie do naszej dyspozycji przez kolejne dni.

Dzień 6-7. Lake Tahoe, CA

O tej porze roku Lake Tahoe to raj dla ludzi kochających aktywny wypoczynek. Tegoroczny śnieg odszedł do lamusa, odkrywając szlaki trekkingowe w wyższych partiach gór, letnia kalifornijska aura zachęca do aktywności wodnej. Innymi słowy, możliwości zaspokojenia swojego „ego” mamy nieograniczone. Te dwa dni w naszej górskiej chatce zaplanujemy tak, aby każdy z Was poczuł magię tego miejsca, mógł go pokochać, a w niedalekiej przyszłości snuć plany o rychłym powrocie. Oto nasze propozycje:

Trekking – trzy główne i najbardziej zjawiskowe szlaki które pozwolą nam być ”bliżej nieba”:

Mt Tallac – 9735 ft / 2967 m

Najpopularniejszy szlak, z wierzchołka którego rozpościera się przepiękna panorama Jeziora Tahoe i pasma górskiego Sierra Nevada.

Pyramid Peak – 9983 ft / 3043 m

Niekończący się widok ze szczytu, z którego w pogodny dzień można dostrzec stolicę Kalifornii –  Sacramento.

Mt Rose- 10776 ft / 3285 m

Dostrzec stąd można północną część parku Yosemite, oszałamiający widok na dolinę Nevady (Reno, Carson City) i oczywiście jezioro Tahoe.

Rowery

Jedna z najpiękniejszych na świecie tras rowerowych Tahoe Rim Trail, której odcinek biegnie od Mt Rose Meadow do jeziora Spooner.

Łódka, skutery, paddleboard i kajaki

 

Można wypożyczyć łódkę motorową i skutery wodne, które to na głębinach Jeziora Tahoe sprawią, że poczujecie się jak piraci, a zachód słońca na środku jeziora wprawi Was w nieziemski „vibe”. Dla chętnych także kajaki i paddleboard po uprzedniej rezerwacji.

Plażowanie

Bez tej atrakcji to nie byłoby Tahoe porą wakacyjną. Piaszczyste plaże, turkusowa woda, skaliste nabrzeża, plaża nudystów, bikini, siatkówka plażowa, piwo Corona i oczywiście słońce, bo to chyba tak naprawdę jedyna rzecz, o którą nie trzeba się martwić. Mamy to wszystko na wyciągniecie ręki i tylko od Was będzie zależało, jak często będziemy z tego korzystać.

Must see In Lake Tahoe – zabierzemy Was w miejsca, gdzie docierają tylko nieliczni turyści, a nie zobaczyć ich będąc w Tahoe to grzech: Angora Lake, Fallen Leaf Lake, Emerald Bay, Horse Tail Waterfall,  Squaw Valley, Hope Valley, Truckee River, Pyramid Lake i wiele innych.

Heavenly Gondola

To jedna z głównych atrakcji Lake Tahoe. Gondola, która wyniesie Was wysoko w chmury na platformę widokową, a spektakularny widok na Lake Tahoe i okolice zadowoli każdego wymagającego.

Reno „The Biggest Little City in the World”, Shopping

Malownicze miasto położone nad rzeką Truckee (wypływa z jeziora Tahoe), u podnóża gór Sierra Nevada, słynące z kasyn i dobrej zabawy. Po drodze odwiedzimy Carson City – stolicę Nevady, State Capitol, Muzeum Nevady, po czym udamy się do Virginia City – rodowitego miasteczka dzikiego zachodu, gdzie swego czasu były kręcone zdjęcia do filmu Bonanza. W Reno udamy się na kilkugodzinny shopping i w zależności od Waszych potrzeb będziemy odwiedzać najciekawsze centra handlowe i sklepy. Nocny przejazd przez centrum i powrót do Lake Tahoe.

Dzień 8. Lake Tahoe, CA – Wendover, UT

Nie chcę ale muszę, na pewno wrócę. Te dwa dni “bliżej Boga” doładowały nam akumulatory. Wczesnym rankiem udajemy się na typowe amerykańskie śniadanie do kameralnej knajpki Red Hut, po czym ruszamy na wschód. Dziś zachłyśniemy się urokami prawdziwej Nevady, gdyż ta filmowa jest zbyt upiększona jeśli chodzi o życie poczciwego Kowalskiego na środku pustyni. Mkniemy drogą
Hwy 80, która w czasach obecnych ma miano „Road 66” gdyż łączy zachodnie i wschodnie Wybrzeże USA. Co chwilę wyłaniają nam się zjawiskowe, pustynne widoki, a my w piaskowym amoku docieramy do  Wendover na pograniczu stanu Nevada i Utah. Dla tych, którzy chcą swoich sił spróbować
w kasynie, będzie to ostatnia szansa na stanie się milionerem. Good Luck and good night.

Dzień 9. Wendover, UT – Salt Lake City, UT – Bear Lake, UT

Dziś do śniadania nie używamy soli. Nie dlatego że Mormoński stan Utah tego zakazuje, ale dlatego że będzie ona dziś wszechobecna, gdyż odwiedzimy jedne z najbardziej zasolonych miejsc na Ziemi. Już po kilku minutach po starcie dostrzec można krzywiznę horyzontu – tak – to pustynia słona – Great Salt Lake Desert, biała, idealnie płaska, bez obecności roślinności pokrywa aż 20 tys. hektarów płaskowyżu Bonneville. Poza porą deszczową tworzy strukturę twardą jak skała,
a przecina ja właśnie autostrada Hwy 80, która to poprowadzi nas do stolicy stanu Utah – Sale Lake City. Od wschodu pasmo górskie Wasatch, w którym to odbywały się Igrzyska Olimpijskie w 2002, od zachodu Great Salt Lake – bezodpływowe, słone jezioro ze średnią powierzchnią około 4400 km², stosunkowo płytkie, ok. 10 m, a jego zasolenie jest ok. 5 razy większe niż zasolenie wody w oceanach. W samym mieście, gdzie 50% mieszkańców to Mormoni, pokusimy się o takie atrakcje jak: The Salt Lake City Temple, zwany inaczej Świątynią Mormonów, niestety wstęp do świątyni mają tylko wyznawcy tej wiary; stanowy kapitol który to należy do najokazalszych w kraju, a położony jest na łagodnym wzgórzu, z którego roztacza się niesamowity widok na miasto i pobliskie góry; City Hall, gdzie snujemy się pomiędzy pomnikami, fontannami, kościółkami nawiązującymi do historii Mormonów. Opuszczamy miasto i kierujemy się na nocleg do Bear Lake na granicy stanu Utah
i Idaho, ale po drodze Antylope Island i tu podejmiemy decyzję jak długo tu zabawimy, adekwatną do czasu, który mamy do dyspozycji. Nocleg spędzamy w kameralnej osadzie w stylu kultowego filmu „Doktor Queen”.

Dzień 10. Bear Lake, UT – Jackson Hole, WY – Driggs, ID

Budzi nas rześki poranek jeziora Bear nazywanego „Karaibami Gór Skalistych”. Woda jest turkusowa na całej tafli, idealnie zgrana kolorystycznie z białym piaskiem na plaży. Udajemy się na plażę, gdzie szukamy w sobie ducha morsów, bo woda do ciepłych nie należy. Pełni wigoru ruszamy naszym Hyppie Vanem na północ. Przez chwilkę w stanie Idaho czujemy się bardzo europejsko mijając takie kameralne miasteczka jak Paris, Montpelier czy Genewa, po czym przekraczamy zachodnie wrota stanu Wyoming. W południowo-zachodniej części Wyoming zostawia się serce – może dlatego, że coś nam tu przypomina polskie Beskidy: zagrody, farmy, traktory, bydło, do tego bujna zieleń,  cudownie usłana droga między górami, która to pnie się coraz to wyżej i wyżej, by w końcu zaprowadzić nas do miasteczka Jackson na wysokości 1901 m n.p.m. Czy to Zakopane? Udajemy się do typowo góralskiej knajpki na kolację, skosztować lokalnego piwa, a na nocleg udajemy się do miasteczka Driggs w stanie Idaho. Mamy ku temu powód, gdyż jutrzejszym rankiem będziemy się raczyć zachodnią scenerią Parku Narodowego Teton. Od „skakania” po różnych stanach kręci nam się w głowie, więc pora na zasłużony odpoczynek. Dobranoc.

Dzień 11. Driggs, ID – Grand Teton NP – Yellowstone NP

Ten dzień upłynie pod hasłem ”czy to jawa, czy sen?” Śniadanie koniecznie na wynos,
i raczymy oczy zachodnią granią Parku Narodowego Grand Teton. Trudno to opisać, widoki niczym z bajki, bujna zieleń, podhalańskie polany, drewniane stodoły i ośnieżone „Wielkie Piersi” czyli „Tetons” w oddali – tak francuscy traperzy nazywali to pasmo wniesień. Udajemy się do doliny Jackson Hole, gdzie na pierwszy ogień wskakujemy do gondoli – Aerial Tram, której
10-minutowy górski show wynosi nas na wysokość 3185 m n.p.m., szczyt Rendezvous Peak,
a tu 360° zachwytu nad otaczającą nas rzeczywistością. Podziwiamy Góry Skaliste w paśmie Teton, dolinę Jackson, Park Narodowy Yellowstone, stan Idaho oraz raczymy się rozsławionymi po okolicy goframi w Corbet’s Cabin. To powietrze, ten klimat, ta sceneria sprawia, że czujemy się
w czepku urodzeni. Mamy chwilę na medytację, zadumę, osobiste przemyślenia, oddajemy się naturze. Wracamy, odpalamy naszego Hyppie Vana-a, i już po chwili rąbka swej nieskazitelności okazuje nam  jezioro Jenny u podnóża „Wielkich Piersi”, gdzie łódką przeprawiamy się na jej zachodni brzeg, by zachłysnąć  się malowniczym  trekkingiem  Kaskadowym Kanionem do Ukrytych Wodospadów – Hidden Falls i Inspiration Point z fantastycznym widokiem na jezioro i równinę za nim. Dlaczego ten park jest z reguły dodatkiem do wizyty w Yellowstone? Tego nie wiemy, ale rychły powrót w te tereny jest nieunikniony. Łezka w oku się kreci opuszczając ten wybryk natury. Jeszcze ostatni rzut oka na ośnieżone szczyty z punktu widokowego Jackson Lake i ruszamy, gdyż
z utęsknieniem czeka na nas miś Yogi w Parku Narodowym Yellowstone. Noc pod chmurką na campingu Grant Village. Stawiamy biwak, zachód słońca podziwiamy spacerując na jeziorem Yellowstone, które to jest największym na tej wysokości (2358 m n.p.m.) na kontynencie. Ta cisza od miejskiego gwaru w połączeniu z fascynującą Drogą Mleczną, wilczym wyciem i dreszczykiem emocji pozwala nam zasnąć. Sweet Dreams…

Dzień 12. Yellowstone NP. – Bozeman, MT

Kto by pomyślał, że pod nami znajduje się największy, aktywny superwulkan na Ziemi. Budzi nas zew, śniadanie z puszki smakuje jak nigdy, dzika zwierzyna zerka ku nam nieśmiało, jednym słowem Yellowstone – najstarszy park narodowy na świecie, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, kraina gejzerów, wodospadów, rzek, jezior i dzikiej nieokiełznanej natury. Dziś grafik napięty, Yellowstone to ogromny Park, multum atrakcji i niezapomnianej przygody w kolorach tęczy. Ledwo ruszyliśmy, a za rogiem West Thumb, obszar geotermalny położony nad samym jeziorem Yellowstone. Niektóre gejzery znajdują się pod jego powierzchnią, raczymy wzrok różnorodnością form skalnych, ich kolorystyki i galaktycznego rozkładu. Naszą ulubioną miejscówką jest Black Pool,
z krystalicznie turkusową wodą – jest cudnie. Następny przystanek to chyba najbardziej oblegana atrakcja Parku – Faithful Geyser, którego regularność erupcji spada z roku na rok, spektakl  średnio co 90 minut. Następnie udajemy się na 4-kilometrowy trekking tym nieziemskim szlakiem, wzdłuż rzeki Firehole mijając takie cuda natury jak Upper Geyser Basin, Morning Glory Pool – kwiatek wszystkich kolorów świata, Biscut Basin Geyser. Wskakujemy do Vana tylko na moment, bo zaraz znowu bezdech w Midway Geyser Basin, a  tam największy geotermalny twór natury, wyrzucający co sekundę 200 litrów gorącej wody do rzeki Firehole. Ruszamy do Wielkiego Kanionu Rzeki Yellowstone, po drodze jeszcze Lower Geyser Basin, Wodospad Gibbson i Norris Geyser Basin. Tu wrzucimy na luz, będzie czas na obcowanie z naturą, łapanie oddechu, krótkie trekkingi, śliczne wodospady, wąwozy, urwiska i las. Dzień ma się ku końcowi, chwilo trwaj! Na wysokości 3122 m n.p.m. – Mount Washburn i spektakularny widok na Park oczarowuje nas do reszty. Na zachód Słońca udajemy się do gorących źródeł Mammoth, kompleksu trawertynowych tarasów powstających przez tysiące lat, gdy gorąca woda z tutejszych źródeł ochładzała się i osadzała węglan wapnia. Co za dzień… Późnym wieczorem wita nas miasteczko Bozeman w Montanie. Czas na odpoczynek.

Dzień 13. Bozeman, MT – Browning, MT

Ah Montana, nie bez powodu nazywana jest „Stanem Skarbów”, „Krainą lśniących gór” lub „Krainą wielkiego nieba”. Tereny tego stanu to kraina bogactw naturalnych i dom dla wielu dzikich gatunków zwierząt, wśród których prym wiodą niedźwiedzie grizzly – zwierzęta nierozerwalnie związane z tym stanem. Jest mekką dla wędrowców, którzy chcą  poczuć dzikość i surowość przyrody, niezmienną od setek lat. Powierzchnia tego stanu jest większa niż cały nasz kraj o zaledwie 70 km2, a współczynnik zaludnienia jest bardzo niski. Dziś będzie dużo czasu na opowieści w zaciszu naszego Van-a, a te 430 km urozmaicą nam raz za razem zmieniające się krajobrazy: od zachodu Gór Skalistych, od wschodu prerii, a dodatkowo pustynny klimat kontynentalny. Nasz cel to miasto Browning na przedmieściach Parku Narodowego Glacier, po drodze odwiedzimy stolicę Montany, Helenę – miasto noszące imię najpiękniejszej, według wierzeń starożytnych Greków, kobiety świata. Zwiedzamy stanowy Kapitol, raczymy się lokalną kuchnią i miejscowym piwem, po czym udajemy się do parku góry Helena, gdzie idziemy na krótki trekking z bajeczną panoramą miasta. Zwieńczeniem dnia jest 2-godzinny rejs łódką, gdzie płynąc szlakiem Lewis&Clark podziwiamy bajeczne klify wznoszące się z tafli wody na wysokość 350 m. To robi wrażenie, a do tego przecudna wiosenna zieleń w tym urokliwym kanionie. Baterie naładowane na kolejny dzień. Jeśli majestatyczna droga Going-to-the-Sun-Road przecinająca Park Narodowy Glacier jest już otwarta (a powinna), wtedy udajemy się na nocleg do Browning, a jeśli wciąż zasypana jest śniegiem wtedy nocleg w Kalispell.

Dzień 14. Browning, MT – Glacier NP – Kalispell, MT

Park Narodowy Glacier wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, obejmuje obszar
4101,8 km2, na jego terenie znajduje się kilkaset jezior polodowcowych, lecz najbardziej charakterystyczne są lodowce, których na skutek globalnego ocieplenia zostało tylko ok. 20; ponad 200 wodospadów, ok. 1150 gatunków roślin oraz liczne zwierzęta, które żyją tu jak przed tysiącami lat: niedźwiedź grizzly, ryś kanadyjski, rosomak, kozioł śnieżny, owca kanadyjska, łoś czy kojot. Zakładamy, że rozciągająca się na długości 85 km „droga ku słońcu” jest już otwarta. Dziś dzień jakby nie z tej ziemi. Park Narodowy Glacier może okazać się pozytywnym szokiem dla wszystkich, którzy nie mieli wcześniej okazji do podziwiania potężnych, majestatycznych, otwartych, niemal pozbawionych ludzkiego wpływu naturalnych obszarów. Lepiej darować sobie opis niepojętego uroku tego miejsca, ocenicie sami. Sprzęt fotograficzny w nieustannym pogotowiu, bo raz, po raz zatrzymujemy się w powalających swym pejzażem punktach widokowych: Sun Point, Wild Goose Island, Sunrift Gorge, Jackson Glacier Overlook, Lunch Creek Oberlin Bend Big Bend, Weeping Wall, Sacred Dancing Cascade. Udajemy się na krótki trekking: jezioro Avalanche, Trail of the Cedars, punkt widokowy Hidden Lake, wodospady St. Mary i Virginia. Ukoronowaniem dnia jest rejs statkiem po jeziorze McDonald, jest to czas osobistej medytacji, oddania się otchłani gór, refleksji nad życiem i otaczającą nas naturą. Kolacja w uroczym miasteczku Kalispell. Po dniu pełnym wrażeń, nie wiem czy ktoś dziś zaśnie, ale trzeba wypocząć.

Dzień 15. Kalispell, MT – Kootenai National Forest – Omak, WA

Dzisiejszy dzień również nie pozostawi nam złudzeń, jak piękny jest północny zachód USA. Czas ruszać, a do granicy Montany i Idaho prowadzić nas będzie malownicza, w górskim klimacie droga Hwy 2. Przejeżdżamy przez Lasy Narodowe Kootenai zatrzymując się po drodze w mieście Libby i podziwiając zjawiskową zaporę wodną na rzece Kootenay, wodospad Kootenai, zjawiskowy wiszący most w mieście Troy, by koło południa zawitać do miasteczka Sandpoint nad Jeziorem Pend Oreille. Jezioro to jest piątym w USA pod względem głębokości (350 m).  Z uwagi na jego głębokość, nadal przeprowadzane są tu testy pełnowymiarowych prototypów amerykańskich okrętów podwodnych. Następnie, już w stanie Waszyngton, krótki piknik nad rzeką Columbia biorącej swój początek w Kanadzie, by wieczorem oczarowani dniem zawitać do miasteczka Omak. Sen.

Dzień 16. Omak, WA – North Cascades NP – Seattle, WA

Jeszcze dobrze nie ochłonęliśmy, a tu ……. Góry Kaskadowe, które ciągną się na długości 800 km od Mount Shasta w Kalifornii do rzeki Fraser w kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska. Ich najpiękniejszy i najbardziej interesujący fragment znajduje się w stanie Waszyngton, na kanadyjsko-amerykańskim pograniczu, objęty ochroną jako Park Narodowy Północnych Gór Kaskadowych o powierzchni 2770 km2. Najwyższy szczyt na terenie Parku – Goode, osiąga wysokość 2806 m n.p.m. Tu jakby czas stanął w miejscu… Klimat norweskich fiordów połączonych z unikatowym lasem deszczowym, nieskazitelną  florą i fauną – szukać by można Adama i Ewy. Raptem 65 km od kanadyjskiej granicy, kto by pomyślał. Rześki poranek nadaje smaku kawie, ruszamy. Pierwszy przystanek, tuż na granicy Parku to punkt widokowy Washington, którego bajeczny widok odsłoni nam krótki trekking, a tu wspólnie podejmujemy decyzję czy udajemy się na 7-kilometrowy trekking do ”niebieskiego jeziora”, położonego na wysokości 1906 m n.p.m, w przepięknej scenerii ośnieżonych granitowych szczytów, które jakby sięgały nieba.  Mijamy lasy, łąki, niezliczone strumyki, odpoczywa nasze ciało, nasz umysł, ogarnia nas cisza i spokój, czujemy wolność. Można by tu spędzić całe lato, niewątpliwie jeszcze wrócimy, ale póki co przed nami takie atrakcje jak: jezioro Ross na które rzucimy okiem, punkt widokowy na jezioro Diablo oraz lodowiec zatopiony w otchłani gór, krótki szlak trekkingowy Gorge z jego urzekającym wodospadem i zaporą wodną, North Cascade Visitor Center, a tu trekking, pamiątki oraz pogawędka na temat historii parku. Rzeka Skagit wyprowadza nas na przedmieścia parku, a my zauroczeni dniem udajemy się w okolice Seattle na nocleg. Dobranoc.

Dzień 17Seattle, WA – Monroe, WA

Seattle, miasto tak barwne, że nazwać go można Disneylandem dzisiejszych 40-latków. Dość powiedzieć, że to właśnie Seattle dało miastu grunge, Kurta Cobaina z Nirvaną, Pearl Jam i pewnie jeszcze tuzin dobrych kapel, modę na kraciaste koszule, dzięki którym jest hipsterską stolicą USA. To tutaj narodził się prawdziwy, wielki przemysł lotniczy. Niektórzy mówią nawet, że jest to mekka dla entuzjastów lotnictwa. Pomimo 50 dni słonecznych w roku, miasto to tętni życiem, rozpromienia turystów i zachwyca niedowiarków. Dzień zaczniemy od śniadania w Pike Place Market. Jest to najstarszy działający targ w USA, 33. najczęściej odwiedzana atrakcja turystyczna na świecie; to takie nieformalne serce miasta, pełne knajpek i mikrobrowarów. Prawdziwa feeria kolorów, zapachów, produktów, a numerem jeden z pewnością są świeże ryby i owoce morza prosto z Alaski. Po obfitym śniadaniu myślimy o kawie. Dobrze się składa, bo za rogiem znajduje się pierwszy, historyczny Starbucks. Tak, to w Seattle wymyślono jagodowe frappucino bez kofeiny, kawy i smaku. Dziś to jedna z prawie 24 tys. kawiarni tej sieci, uznawana za zabytek. Dostosowujemy plan dnia do pogody, a nasz cel na dziś to: Space Needle – iglica mierząca aż 185 m na szczycie, zwieńczona latającym spodkiem, z panoramicznym widokiem miasta i okolicy; Muzeum Lotnictwa, mieszczące się                  w słynnej Red Barn, czyli czerwonej stodole stanowiącej pierwszą siedzibę Boeinga; The Future of Flight Aviation Center, czyli największa fabryka samolotów na świecie i największy pod względem powierzchni budynek świata, gdzie powstają Dreamlinery 737 MAX i inne najbardziej znane modele samolotów. Ballards Locks – sieć kanałów i śluz między jeziorami Washington i Union oraz Zatoką Puget, utrzymuje teraz poziom wód słodkowodnych jezior Waszyngton i Union ponad 6 metrów nad poziomem słonowodnej Zatoki Puget. A dodatkowo zapobiega mieszaniu się ich wód. Odwiedzamy nadbrzeże z charakterystycznym kołem młyńskim, spacerujemy po centrum biznesowym miasta. Odwiedzamy ścianę gum, gdzie każdy będzie mógł zostawić po sobie mały ślad z ust. Nocny przejazd przez rozświetlone Seattle na jego wschodnie przedmieścia. Sen

Dzień 18. Okanogan-Wenatchee National Forest – Yakima, WA

Jeden dzień z dala od gór w zupełności wystarczy, dziś odwiedzamy Lasy Narodowe Okanogan-Wenatchee. Przecudne górskie tereny, niezliczone trasy trekkingowe, przepiękne jeziora, wodospady, ah zobaczycie sami.  Wczesnym porankiem pojawiamy się nad wodospadem Snoqualmie, gdzie przy szumie spadającej wody posilimy się drugim śniadaniem. Następnie jeziora: Keechelus, Kachess, Cle Elum, co chwilę to inne górskie krajobrazy, wijąca się autostrada, punkty widokowe, to wszystko jest jak z bajki, pokusimy się o kąpiel w lodowatych wodach tych uroczych jezior. Mamy kilka propozycji na trekking, a wyboru dokonamy wspólnie. Zatrzymamy się na piknik, z bajeczną panoramą na jezioro Cle Elum, będzie czas na odpoczynek i  osobistą medytację. Wieczorny przyjazd do Yakima, dziś wszyscy zasłużyliśmy na piwko w miejscowym browarze. Na zdrowie!

Dzień 19.    Yakima, WA – MT Hood National Forest – Greshman, OR

Obiecaliśmy Wam zjawiskową wyprawę, więc nie może zabraknąć wizytówki stanu Oregon – góry  Hood. Jest to najwyższy szczyt Oregonu i czwarty szczyt Gór Kaskadowych, wchodzących w skład Kordylierów. Mount Hood o wysokości 3426 m n.p.m. jest według naukowców potencjalnie czynnym wulkanem, a na górze znajduje się 12 lodowców. Po śniadaniu docieramy do przełomu rzeki Kolumbia,  to granica stanów Oregon i Waszyngton.
Co prawda nie damy rady zrobić „pętli góry Hood” (Mt. Hood Loop), która jest tak zjawiskowa jak marsjański poranek, ale postaramy się  odwiedzić  znaczną jej część. Międzymiastówka Hwy 84 ciągnąca się wzdłuż rzeki Kolumbia to majstersztyk sam w sobie, raz po raz zatrzymujemy się na fotę, w miasteczku Hood River, drugie śniadanie organizujemy na nadrzecznym pikniku. Ktoś chce zjeść w Oregon? No problem, ktoś w Washinghton? Rzut beretem. Wspinamy się naszym Vane-m, malowniczą, krętą, górską drogą do Timberline Lodge na wysokości 1829 m n.p.m. Budynek ten, to niesamowicie klimatyczny obiekt z belek drewna i kamieni. Poznajemy jego ciekawą historię,  jemy lunch w restauracji z przepięknym widokiem na górę Jefferson oraz Trzy Siostry położone ponad 100 mil dalej!!! Jest to niewątpliwie mekka sportów zimowych, lecz kolejka linowa jest tu czynna cały rok jako jedyna w Ameryce Północnej, więc i my pokusimy się o wjazd na szczyt, z którego panorama utwierdzi nas w przekonaniu jak piękne są Stany Zjednoczone. Popołudniowy trekking w niższych partiach góry, po czym udajemy się na nocleg do Grashman. Zasypiamy szybko.

Dzień 20.    Portland, OR

Bladym świtem budzi nas mgła, wilgotność powietrza dużo wyższa, taka nasza Polska wczesna wiosna. Dziś z rana na biegu, sprawnie, zwinnie. Zanim zaczniemy przygodę z Portland, nie sposób zapomnieć o punkcie widokowym na rzekę Kolumbia „Portland Women’s Forum State Scenic Viewpoint” oraz Multonomah Falls – te malownicze wodospady (górny i dolny) są po prostu powalające. Kamienny, prawie stuletni most, zielone otoczenie i 620 stóp (ponad 300 metrów) wody. To zdecydowanie obowiązkowy punkt w Oregonie, dlatego tu jesteśmy. Pełni wigoru udajemy się do stolicy „Miasta Róż” – nie ma wielu miast, z których dałoby się wyciągnąć tyle „dziwaczności”, ile z Portland. Położone jest malowniczo przy ujściu rzeki Wilamette do Kolumbii. Zacznijmy od tego, że prawie zawsze pada tutaj deszcz, a pomimo tego komunikacja rowerowa przoduje w całych USA, kolebka food trucków, kraftowego piwa, dobrej kawy i legalnej marihuany. Ludzie tu żyjący mają bzika na punkcie hodowli warzyw i owoców w przydomowym ogródku, a duża ich większość jest wegetarianami. Jest swojsko.  W 100% ufamy Chuckowi, który to obierze trasę zwiedzania szytą na miarę w krainie dziwaczności, a przed nami: kawa i śniadanie – w końcu jesteśmy w mekce kawy; Powell’s Books – podobno największa niezależna księgarnia na świecie, sprzedająca także używane książki; Washington Park ze wspaniałym japońskim ogrodem (prezentującym aż 5 stylów komponowania japońskich ogrodów) oraz niesamowitym ogrodem różanym – International Rose Test Garden, w którym hodowane jest ponad 7 tysięcy róż z 650 gatunków tych kwiatów; Eastbank Escapade – ścieżka rowerowa ciągnąca się zachodnim brzegiem rzeki Willamette, która prowadzi nas do downtown; Portland Art Museum – dla tych, którzy kochają sztukę, najstarsze muzeum na Zachodnim Wybrzeżu USA; kolejka linowa  Portland Aerial Tram – wynosi nas ona na wzgórze Marquam Hill, a stąd panoramiczny widok miasta i otaczającej go okolicy; raczymy się lokalną uliczną kuchnią, odwiedzamy jedyne w swoim rodzaju browary i wtapiamy się w atmosferę totalnego luzu, bo tu czas jakby płynie wolniej. Z nadzieją, że nikt nie przeholował z browarami, żegnamy się z Chuckiem. Nocny przejazd przez rozświetlone centrum, po czym udajemy się na zasłużony odpoczynek, do oddalonego o 10 minut stanu Washington, którego granicę wyznacza rzeka Kolumbia. Dobranoc.

Dzień 21.    Portland, OR – AirPort

Poranny shopping po czym transfer na lotnisko w Portland. Wylot do Polski. Sami ochrzciliśmy się na górali. Dziękujemy!!!

Dzień 22.

Powrót do Polski.

Cena

$ 3500 $3800

Max. liczba osób

9

Do rozpoczęcia zostało

Zapisz się!!!


CENA:3500$

I rata: 300 USD plus koszty biletu lotniczego płatne przy zapisie (możliwość kupna biletu lotniczego na własną rękę i okazania go do biura Tahoe for Life nie później niż miesiąc po podpisaniu umowy)

II rata: 3200 USD płatne 30 dni przed wyjazdem

Cena obejmuje:
  1. Opiekę doświadczonego pilota
  2. noclegi na trasie wyprawy (hotele 2- 3*, pokoje 2 osobowe + american breakfast) , 3 noclegi w naszej górskiej chacie/domu
  3. Samochód – VAN do naszej dyspozycji, paliwo
  4. Wypożyczenie rowerów w San Francisco
  5. Prom Sausalito, Cable Car – San Francisco
  6. Opłaty drogowe, mostowe, parkingi, koszty organizacyjne w USA.
  7. wstępy do Parków Narodowych: Lassen Volcanic NP, Crater Lake NP, Olympic NP
  8. San Francisco, CA: wypożyczenie rowerów, prom, cable car
  9. Portland, OR: japoński ogród, International Rose Test Garden, Portland Aerial Tram
  10. Seattle, OR: Space Needle, Boeing The Future of Flight Aviation Center
  11. koszty organizacyjne w USA.
Cena nie obejmuje:
  1. Wizy do USA (160 $),
  2. Przelotu Warszawa/Kraków –San Francisco, Portland – Warszawa/Kraków,
  3. Ubezpieczenia KL, NNW 50000 EU
  4. Wyżywienia (ok. 30-40 $/dzień) każdy z nas ma swoje gusta kulinarne, dbając o dobro każdego z Was będziemy starać się spełnić wszelkie zachcianki,
  5. Wyżywienia w trakcie pobytu w domu w Tahoe (sugerowana „zrzutka” na wyżywienie 30 $ od osoby),
  6. Wstępu do obiektów poza parkami: muzea, parki miejskie
  7. Atrakcji fakultatywnych podczas wyprawy jak: Gondola- Lake Tahoe, Rowery Lake Tahoe, łódki, kajaki, atrakcji dla chętnych;
  8. Napiwków w restauracjach;
  9. wydatków własnych.
  10. Dopłaty do pokoju jednoosobowego
Cennik atrakcji fakultatywnych:*
  • Heavenly Gondola/ Lake Tahoe – 42$
  • Portland Art Museum – 20$
  • Seattle Museumof Flight – 22$
  • Gondola – Lake Tahoe ok. 50$
  • Rowery – Lake Tahoe ok. 40$
Back To Top